Żeglarski weekend pod znakiem Próchna i Rdzy

Jeśli za kwintesencję żeglarstwa uznać z jednej strony dynamiczną zmianę planów tak, by dostosować się do zmieniającej się pogody, a z drugiej upór w dążeniu do celu (nawet pod wiatr) i czystą radość z przebytej drogi – to taki właśnie był żeglarski weekend, który upłynął pod znakiem Zlotu Jachtów z Duszą „Próchno i Rdza”!

W piątkowy poranek sztormowa pogoda zatrzymała znaczną część naszej flotylli w Helu. Wszyscy czekali: wiatr miał słabnąć od 11:00, potem po 14:00, zelżeć o 17:00 – aż rzeczywiście złagodniał już po zachodzie słońca. Wtedy ruszyły do Gdyni największe z jachtów.

A było po co się spieszyć, bo w Marinie w Gdyni trwał już pierwszy z koncertów – Bogdan Balcerzak z zespołem zamienił kameralny koncert w spontaniczną sesję jamboree muzyki żeglarskiej.

Prognozy na sobotę były dużo korzystniejsze i port w Helu ożył już o 05:00 gdy załogi z mozołem zaczęły zdejmować istne pajęczyny cum, którymi próbowali okiełznać skaczące na fali jachty. W efekcie już koło 09:00 Falochron Wschodni w Marinie w Gdyni stanął las masztów, wśród których powiewały dziesiątki kolorowych flag Zlotu.

A dalej wszystko potoczyło się zgodnie z planem: punkt 11:00 rodzinne zdjęcie z panią prezydent Gdyni Aleksandrą Kosiorek, w samo południe oddanie cum i wyjście na paradę, pół godziny później – start w kierunku Sopotu. Gdy koło 15:30 załogi zacumowały z powrotem w Gdyni, wszyscy byli zgodni: sobotnia parada była czystą frajdą! – właśnie dla takiej pogody się pływa!

Przy idealnej pogodzie Falochron Wschodni zapełnił się spacerowiczami. Odwiedzających było naprawdę wielu, i w dodatku często były to osoby które słyszały o zlocie, szukały wśród jachtów konkretnej jednostki o której czytały – albo wręcz chciały porozmawiać z konkretnymi załogami.

Przyjemnie popołudnie było zapowiedzią jeszcze przyjemniejszego wieczoru: w namiocie koncertowym o 18:00 rozpoczął się koncert zespołu szantowego „Trzy Majtki”, w trakcie którego wręczono kapitanom pamiątkowe tabliczki (fioletowe, a jakże!), a na zakończenie urządzono tradycyjny załogowy turniej przeciągania liny i loterię fantową z prezentami od przyjaciół i patronów Zlotu. Sądząc po ilości odrzewiaczy i środków czyszczących, które rozlosowaliśmy – w przyszłym roku flotylla będzie po prostu lśnić 😉

W niedziele rano już nie dalo się ukryć zmęczenia – ale był to również czas ogromnej satysfakcji: uczestnicy „Próchna i Rdzy’ we własnym tempie rozpływali się do macierzystych portów. Towarzyszyło temu mnóstwo serdecznych uścisków, którym zawsze wtórowały słowa „Jak dobrze było się spotkać – do zobaczenia! Najpóźniej za rok..!”.

Bo za rok też będzie „Próchno i Rdza” 😉