s/y Stomil

Próchno

Nazwa: Stomil
Nr rejestracyjny: PZ-740
Port Macierzysty: Szczecin
Rok budowy: 1977
Stocznia: Stocznia Jachtowa im. Leonida Teligi w Szczecinie
Konstruktor: Edward Hoffman
Typ: Draco
Armator: prywatny

DANE TECHNICZNE JACHTU
Długość: 12,98 m
Szerokość: 4,00 m
Zanurzenie: 2,12 m
Wyporność: 10,5 tony
Typ ożaglowania: slup
Powierzchnia ożaglowania: 78 m²
Kadłub: mahoń (poszycie diagonalne)
Liczba koi: 10
s/y Stomil

S/y Stomil to zbudowany w 1977 roku jacht typu Draco. Niespełna trzynastometrowa jednostka o lekkim, diagonalnym poszyciu zaprojektowana została przez Edwarda Hoffmana z myślą o żegludze regatowej. I rzeczywiście, Stomil szybko zaczął startować i zajmować dobre miejsca w europejskich regatach. Po przetarciu szlaków, w latach osiemdziesiątych dołączył do międzynarodowej flotylli regatowej Operation Sail – poprzedniczki dzisiejszych regat The Tall Ship Races.

W szarych latach PRL już same starty w oceanicznych regatach były sukcesem, tymczasem w 1984 roku w etapie regatowym na trasie z Francji do Kanady Stomil zajął III miejsce w swojej klasie! Dwa lata później, zmagając sie z ciężkimi awariami, dotarł spóźniony do Nowego Jorku – jednak dzielność jachtu i wytrwałość załogi zapadła w pamięć organizatorom.
Oficjalne zaproszenie dla Stomila na odbywającą się w 1988 w Australii Operację Żagiel było oczywistością i w czerwcu 1987 roku jacht wyruszył w dwuletną wyprawę dookoła świata. Dotarłszy do Australii, Stomil wziął udział w regatach Sydney-Hobart. Do Polski wrócił po ponad 2 latach i 2 miesiącach żeglugi i przebyciu ponad 41 tysięcy mil. Okołoziemska wyprawa została nagrodzona Srebrnym Sekstantem.

Niestety we wrześniu 1991 roku skończyła się dobra passa Stomila: wracając do Świnoujścia w wyniku błędu załogi jacht wszedł na mieliznę i poważnie uszkodził rufę o falochron. Odholowany do Szczecina, przez lata czekał na remont. Dopiero w 2005 roku trafił w ręce nowego właściciela – pasjonata, który podjął się jego odbudowy.
Dziś Stomil w wielkiej formie wraca na morze, co jest niesamowitym sukcesem jego armatora. Oby już zawsze wiatry mu sprzyjały!